Biuro wydaje się bezpiecznym miejscem. Nie ma maszyn, nie ma chemikaliów, nie ma prac na wysokości. I właśnie dlatego nikt nie wie, co zrobić, gdy ktoś zemdleje przy biurku. Nagłe zatrzymanie krążenia zdarza się w Polsce ponad 30 000 razy rocznie poza szpitalem – i część tych zdarzeń ma miejsce w otwartych przestrzeniach biurowych, redakcjach i agencjach. Każda minuta bez resuscytacji to kilkanaście procent mniej szans na przeżycie. Kurs pierwszej pomocy to obowiązek prawny każdego pracodawcy – i inwestycja, której wartości nie da się przeliczyć na złotówki.
W biurze, redakcji i agencji – i nagle nie wiadomo, co robić
Środowiska pracy związane z mediami, komunikacją, PR i marketingiem mają specyficzny stosunek do bezpieczeństwa. Fizyczne ryzyko wydaje się abstrakcyjne – nie ma maszyn, nie ma chemikaliów, nie ma prac na wysokości. Ktoś siada przy biurku, pisze, rozmawia, konferuje. I w tym poczuciu bezpieczeństwa kryje się pewna słabość: kiedy coś naprawdę się dzieje – zasłabnięcie, zawał, uraz – nikt nie wie, co robić. A w takich chwilach czas ma znaczenie absolutne.
Kurs pierwszej pomocy jest w Polsce obowiązkiem pracodawcy, niezależnie od branży i liczby pracowników. Artykuł 209(1) Kodeksu pracy jest jasny: pracodawca wyznacza pracowników do udzielania pierwszej pomocy i zapewnia im odpowiednie szkolenie. Liczba wyznaczonych osób powinna być dostosowana do poziomu zagrożeń. Biuro jest środowiskiem o niższym ryzyku niż zakład przemysłowy – ale nie bezryzykownym. I przepisy nie zwalniają z obowiązku tylko dlatego, że ryzyko jest statystycznie niższe.
Nagłe zatrzymanie krążenia w miejscu pracy – liczby, które warto znać
Nagłe zatrzymanie krążenia zdarza się w Polsce ponad 30 000 razy rocznie poza szpitalem. Większość tych zdarzeń ma miejsce tam, gdzie są inni ludzie – w tym w miejscach pracy. Każda minuta bez resuscytacji krążeniowo-oddechowej to drastyczny spadek szans na przeżycie z dobrym stanem neurologicznym: po pięciu minutach bez RKO szanse są poważnie ograniczone, po dziesięciu bliskie zeru. Jeśli najbliższy współpracownik nie wie, co robić, i czeka na pogotowie – wynik jest z góry przesądzony.
W środowiskach medialnych i korporacyjnych dochodzi też do innych zdarzeń wymagających znajomości pierwszej pomocy. Zasłabnięcia i omdlenia – często związane z odwodnieniem, hipoglikemią lub nadmiernym stresem. Stany hipoglikemiczne u diabetyków. Napady drgawek. Urazy przy upadkach. Reakcje anafilaktyczne na lek lub pokarm – zdarzające się nagle i wymagające natychmiastowej reakcji. Każde z tych zdarzeń może się wydarzyć w redakcji, agencji albo na planie filmowym – i każde wymaga innej reakcji.
Czego uczy kurs pierwszej pomocy – i co z tego należy ćwiczyć, a nie tylko słuchać
Rzetelny kurs pierwszej pomocy to nie kilka slajdów z grafiką serca i telefon 112. To szkolenie, w którym najważniejsza jest praktyka: ćwiczenie RKO na fantomie z prawidłowym rytmem i naciskiem, nauka obsługi AED (automatycznego defibrylatora zewnętrznego), ćwiczenie układu bocznego ustalonego, manewr Heimlicha przy zadławieniu, tamowanie krwotoków, rozpoznanie objawów udaru – test FAST (twarz, ręka, mowa, czas).
Część tych umiejętności zanika stosunkowo szybko, jeśli nie są regularnie odświeżane. Badania pokazują, że jakość RKO u osób przeszkolonych, ale niećwiczących od kilku lat, jest istotnie niższa. Dlatego powtarzanie kursu co 2-3 lata nie jest formalnością, ale realnym wymogiem zachowania skuteczności w sytuacji zagrożenia.
AED w biurze – wciąż wyjątek, choć powinien być standardem
Automatyczne defibrylatory zewnętrzne (AED) są coraz częściej spotykane na lotniskach, w centrach handlowych, na dworcach. W biurach to wciąż rzadkość. Tymczasem skuteczna defibrylacja przeprowadzona przed przybyciem karetki dramatycznie zwiększa szanse na przeżycie nagłego zatrzymania krążenia – z kilkunastu do ponad 70 procent, jeśli nastąpi w ciągu 3-5 minut od zdarzenia.
Obsługa AED nie wymaga specjalistycznych kwalifikacji. Urządzenie prowadzi użytkownika głosem, krok po kroku. Ale pracownik, który nigdy wcześniej nie trzymał AED w rękach, w sytuacji silnego stresu może nie być w stanie efektywnie go uruchomić. Kurs pierwszej pomocy, który obejmuje ćwiczenie z AED, rozwiązuje ten problem. I może decydować o wszystkim.
Jak zorganizować kurs w firmie medialnej lub agencji
Minimalne wymagania to: wyznaczenie pracowników do udzielania pierwszej pomocy w liczbie adekwatnej do zagrożeń i liczby osób w biurze, zapewnienie im przeszkolenia (co najmniej 8-godzinny kurs dla wyznaczonych pracowników), prowadzenie rejestru tych osób i dat ważności zaświadczeń, a także wyposażenie stanowisk pracy w apteczki z wymaganym wkładem. Odświeżenie umiejętności – zalecane co 2-3 lata.
Warto też przemyśleć geograficzne rozłożenie wyznaczonych pracowników: jeśli biuro zajmuje kilka pięter lub skrzydeł budynku, dobrze jest mieć przeszkoloną osobę w każdym sektorze – nie tylko po jednej stronie otwartej przestrzeni biurowej. I warto rozważyć instalację AED w widocznym i łatwo dostępnym miejscu – koszt urządzenia to kilka tysięcy złotych. Wartość, którą może mieć, jest nie do przeliczenia.
BHP Center – kompleksowa obsługa firm
Organizacją kursów pierwszej pomocy dla firm z sektora usług, mediów i administracji zajmuje się m.in. BHP Center Sp. z o.o. Firma specjalizuje się w kompleksowej obsłudze BHP i oferuje szkolenia dopasowane do profilu konkretnej organizacji – w tym kursy pierwszej pomocy z elementami praktycznymi (RKO na fantomie, obsługa AED), prowadzone przez ratowników medycznych. Szkolenia można zamówić w formie stacjonarnej z przyjazdem do biura lub online. BHP Center obsługuje klientów w całej Polsce – od jednoosobowych działalności po korporacje zatrudniające setki osób. Uzupełnieniem działalności komercyjnej jest Fundacja BHP Center (od 2018 r.), prowadząca bezpłatne szkolenia z zakresu bezpieczeństwa pracy i oferująca pomoc prawną oraz finansową osobom, które ucierpiały w wypadkach przy pracy.
Podsumowanie
W środowisku, w którym pracuje się słowem i obrazem, fizyczne ryzyko wydaje się odległe. Ale to tylko do momentu, gdy coś się naprawdę dzieje. Wtedy liczy się jedno: czy ktoś w pobliżu wie, co robić w następnych trzech minutach. Kurs pierwszej pomocy to sposób na to, żeby odpowiedź brzmiała “tak”.
Co grozi pracodawcy za brak szkoleń z pierwszej pomocy
Brak wyznaczonych pracowników do udzielania pierwszej pomocy, brak aktualnych zaświadczeń o ich przeszkoleniu lub brak apteczek na stanowiskach pracy to naruszenia przepisów BHP, za które inspektor PIP może nałożyć grzywnę do 30 000 złotych. W przypadku wypadku, przy którym mogło dojść do szkody z powodu braku pierwszej pomocy, odpowiedzialność pracodawcy może mieć charakter cywilny lub karny.
Warto też pamiętać, że pracodawca odpowiada nie tylko za wypadki pracownicze, ale też za zdarzenia z udziałem gości, klientów czy kontrahentów przebywających w jego lokalu lub biurze. Jeśli podczas spotkania biznesowego lub wizyty klienta dojdzie do zdarzenia wymagającego pierwszej pomocy, a żaden pracownik nie będzie przeszkolony – odpowiedzialność właściciela firmy za skutki tego zaniedbania będzie trudna do podważenia.
Pierwsza pomoc jako element kultury organizacyjnej
W środowiskach medialnych i agencyjnych temat pierwszej pomocy rzadko pojawia się spontanicznie. Rozmawia się o projektach, deadlinach, budżetach – nie o tym, co zrobić, gdy ktoś zemdleje przy biurku. Firmy, które traktują szkolenia z pierwszej pomocy jako element kultury organizacyjnej – nie jako formalność do odhaczenia – mają pracowników, którzy wiedzą, co robić, gdy coś się dzieje. I którzy po szkoleniu mówią, że wreszcie czują, że firma traktuje ich bezpieczeństwo poważnie.
To nie jest przesadzone. Ludzie spędzają w pracy więcej czasu niż gdziekolwiek indziej poza domem. Środowisko, w którym wiedzą, że ktoś jest przeszkolony i gotowy pomóc – jeśli zajdzie potrzeba – to środowisko, w którym pracuje się inaczej. Szkolenie z pierwszej pomocy to inwestycja w poczucie bezpieczeństwa całego zespołu. I jednocześnie obowiązek prawny, który warto wypełnić dobrze, a nie byle jak.
tekst sponsorowany

