W piątek 31 marca w szkołach w całym kraju odbywa się strajk. Związek Nauczycielstwa Polskiego domaga się deklaracji, że do 2022 roku w szkołach nie będzie zwolnień nauczycieli i innych pracowników oraz że do tego czasu, nie zostaną zmienione warunki zatrudnienia na ich niekorzyść. ZNP chce też podwyższenia zasadniczego wynagrodzenia nauczycieli o 10 proc.

Sławomir Broniarz, prezes ZNP podkreśla, że „Strajk jest absolutnie legalny, dotyczy obrony praw pracowniczych i mieści się w zapisach ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Nikt z uczestników tego strajku – ani pani woźna ani nauczyciele – nie mogą być pociągnięci do odpowiedzialności”.

Strajk polega na wstrzymaniu się od wykonywania czynności zawodowych. Jak informuje Sławomir Broniarz: „w czasie strajku, pracownicy, którzy w nim uczestniczą nie wykonują żadnych czynności: administracyjnych, opiekuńczych, dydaktycznych, wychowawczych”. „Są osobami, które są obecne na terenie szkoły, ale nie prowadzą żadnych zajęć. Za opiekę, za organizację opieki nad dziećmi w tym dniu odpowiedzialny jest dyrektor szkoły”.

Według szacunków Związku Nauczycielstwa Polskiego strajkuje 40-45 proc. placówek. Największe zaangażowanie jest w woj. pomorskim, śląskim, łódzkim, podkarpackim i mazowieckim.