Co mają wspólnego podróże i rozwój osobisty? O ile nie spędza się całego urlopu przy hotelowym basenie to bardzo wiele. Jak rozwijać siebie i pozbywać się ograniczeń dzięki poznawaniu innych kultur opowiada Ada Stolarczyk, współorganizatorka Wypraw Mocy, terapeutka pracy z ciałem, towarzyszącą i opiekującą się grupą.

Jak podróże mogą wpływać na rozwój osobisty i poszerzenie horyzontów? Czego możemy nauczyć się od obcych kultur dzięki podróżom?

Przede wszystkim to okazja do ściągnięcia klapek, jakie mamy na oczach, klapek kulturowo-wyznaniowych. Niesamowicie uwalniającym jest doznanie, że wyraz  dobrych manier w Twoim kraju, w innej kulturze uważa się wręcz za obraźliwy. Uświadamia to nam, jak wąskie jest nasze postrzeganie świata. Jak nałożone z zewnątrz (wdrukowane w nas) zachowania dalekie są od naszej pierwotnej ekspresji i potrzeby wyrażania się.

To nakłania do autorefleksji na temat własnych pragnień, marzeń i celów. Jedna z uczestniczek wyprawy na Bali opowiadała, jak jej obcowanie z Australijczykami uświadomiło jej absurd ograniczeń i wszystkich argumentów, jakie wyrzucała sobie prze pięć lat życia, byle tylko nie rzucić pracy, której nie lubiła. Ich spontaniczność, otwartość i bezinteresowna ciekawość drugiego człowieka (zadawane przez nich pytania) doprowadziły ją do iluzji lęku, jaki w sobie nosiła od szkoły podstawowej. Dzięki tym doznaniom zrezygnowała z pracy, a do tego bezwysiłkowo dostała się do miejsca, o którym zawsze marzyła.

Pamiętam też, jak popularne stwierdzenie, że Balijczycy uśmiechają się wątrobą, miało transformujący wpływ na inną uczestniczkę wyprawy. Nigdy nie zapomnę tych błyszczących oczu i słów: „wiesz co Ada, to jest niesamowite. Na lotnisku podszedł do mnie Balijczyk, by przywitać mnie naszyjnikiem z kwiatów… i wiesz… Gdy na mnie spojrzał, miałam wrażenie, że widzi moją duszę, a gdy się uśmiechnął, poczułam całą sobą, że jestem widziana jak nigdy wcześniej”. Nie muszę chyba dodawać, że po powrocie ta piękna kobieta, po kilku latach nieudanych związków opartych na braku szacunku do niej samej, wreszcie otworzyła się na relację, w której czuła się widziana i ważna.

I to uwielbiam w naszych wyprawach, że nie są to suche narzędzia, wykorzystywane przez nas w ramach laboratoryjnych doświadczeń. My stajemy się doświadczeniem, które po prostu zmienia.

Wyprawanabali.com (2)

W czym wycieczka w zorganizowanej grupie może być lepsza od spontanicznej wyprawy na własną rękę?

Jest wiele czynników. Po pierwsze, nasze wyprawy bazują na integracji całej grupy. Ponieważ jeżdżą z nami osoby świadome siebie i świata, startujemy z poczuciem, że nie ma przypadków. Poprzez wspólne bycie i przeżywanie wymieniamy się ogromem doświadczeń, wartościami i jakościami, do których nie mamy dostępu przebywając w swoim codziennym otoczeniu.

Po drugie, można sobie pozwolić na puszczenie kontroli. Nieprzejmowanie się transferami, biletami,  ubezpieczeniami i całą machiną logistyczną. Wszystko jest, gra i pstryka, a każdy może poświęcić czas i energię na rozkoszowanie się byciem w raju. Gdy obserwuję uczestników wypraw, którzy na co dzień są bardzo zapracowanymi ludźmi, widzę jak początkowo trudno jest im odpuścić kontrolę, zmienić przełącznik, wrzucić na luz. Mimo, że wszyscy deklarują, że tego bardzo chcą i potrzebują, gdy przychodzi co do czego, potrzeba parę dni, by wejść w tryb odpuszczenia, a co za tym idzie, realnego wypoczynku i regeneracji. Widzę, jak takie osoby doznają mentalnego detoxu. I to jest fantastyczne, tak  jak maile po roku czy dwóch latach: że jest inaczej w pracy, że jakoś tak większy luz, coś odpuszcza, a absurd dotychczasowego stresu pomaga w radzeniu sobie z nim po powrocie, że ktoś zaczął regularnie biegać, a ktoś inny przestał pić itp.

Kolejnym argumentem jest ochrona przed komercjalizacją. Niestety z roku na rok wyspę zalewa „marka”. Powstają wielkie centra handlowe, McDonaldy i Sturbucks’y. Tańczone jeszcze pięć lat temu rytualne pokazy świętych rytuałów, które wprawiały nas w trans i doświadczenie oczyszczenia, dziś stanowią show dla Japończyków, by mogli nagrać je na swoje tablety. My mamy to szczęście, że nasz przewodnik, Kerta jest taki jak my i zawsze dba o to, by zaprowadzić nas w jeszcze dziewicze, magiczne miejsca.

Wyprawanabali.com (4)

Najbliższa organizowana wyprawa, wyruszy do Indonezji na wyspy Bali i Gili. Czym charakteryzują się te wyspy? Jakie elementy kultury, religii i praktyk są szczególnie fascynujące dla Europejczyków?
O losie! Jest tego niebywale dużo. Balijczycy wplatają w swoją kulturę animinizm. Wierzą, że każda roślina, kamień, zjawiska naturalne posiadają swoją własną duszę. Ich związek z naturą jest pełen szacunku. Wierzą również, że każdy dom, sklep, stacja benzynowa, każde miejsce ma swoje dobre i złe bóstwo. Oddają im cześć poprzez składanie rytualnych koszyczków trzy razy dziennie. Więc cała wyspa pachnie kwiatami i kadzidełkami, które są wypełnieniem tych „offerings”.

Jako ludzie są dla nas niczym kosmici. Nie oceniają. Żyją tu i teraz. I co jest dla nas Europejczyków najtrudniejsze – nie znają irytacji. Dla Balijczyka wszystko zawsze jest „ok”. Fascynujące u nich jest myślenie rozwiązaniami. Jeśli coś się np. popsuje, nie tracą energii na rozpamiętywanie, narzekanie i gdybanie, po prostu przechodzą do działania.

W czasie wyprawy czerpiemy bardzo dużo z tutejszych rytuałów. Smakujemy np. rytuału budzącego się słońca w naszych duszach, gdy wszyscy wybieramy się około piątej nad ranem na plażę, by wyczekiwać na słońce, które jest uważane przez Balijczyków za światło świadomości, pomagające utrzymać Cię przez cały dzień, szczędząc Ci zbędnych trosk i problemów (tych powstających w wyobrażeniach).

W tym roku bierzemy udział w najważniejszym balijskim święcie, Hari Niyepi, czyli święcie ciszy. Jest to dzień, w którym wszyscy Balijczycy kontaktują się z centrum swojej mocy, punktem ciszy. Ci, którzy brali udział w wyjazdach medytacyjnych, gdzie mogli nie mówić przez kilka dni, wiedzą jak szokujące jest uświadomienie sobie, ile energii tracimy na bezsensowne gadanie. Takie doświadczenie przywraca świadomość wartości wypowiadanych słów i szacunku do własnej energii.

A poza tym, jesteśmy w raju 🙂 Tak trudno opisać piękno tego miejsca. Mięciutkie plaże, lazurowa, ciepła woda,  kwiaty, które rosną dosłownie wszędzie, dźwięki natury (głównie ptaki i gekony), świeże i pełne słońca owoce, które są na wyciągnięcie ręki i ciepło… to wszystko wprowadza nasze ciała w bardzo głębokie rozluźnienie i relaks. Jest błogo 🙂

Ada StolarczykAda Stolarczyk, współorganizatorka Wypraw Mocy, terapeutka pracy z ciałem, specjalizująca się w pracy z pamięcią komórkową ciała, autorka płyty „Relaksacje z wizualizacjami – Twoje ciało zna odpowiedź”. Od 8 lat prowadząca warsztaty pracy z ciałem. Pasjonatka życia i miłośniczka natury.